Hejka! Z tej strony Carly. Dziś opowiem Wam o mojej jeździe. Nasz instruktor, pan Bogdan, przestał uczyć w naszej stadninie, i przeniósł się do Ładzynia, w której założył swoją własną stadninę. Niestety Mery nie mogła przyjechać, więc pojechałam tam sama. Jeździłam na skarogniadym hucułku o imieniu Winor. Muszę przyznać, że choć jest nieduży, to to bardzo żywy konik! Jest szybki, ale ma słabe chamulce:) Stadnina jest bardzo fajana, a Winor od razu stał się moim ulubieńcem. Oczywiście nie aż takim, jak Trapcio:) Ale to uroczy kuc. Na przyszłość polecam stadninę!
CARLY
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz